czwartek, 2 września 2010

to lubię!

rzekł wieszcz by, ale tu chodzi o zabawę. Zabawę w 10 ulubionych, do której zostałam zaproszona przez Kitka - dziękuję Kitku. Fajna zabawa :-)

Zasady są następujące:
1. Napisz, kto Cię zaprosił do zabawy
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz
3. Zaproś kolejnych 10 osób i poinformuj je w komentarzach (nie jestem w stanie znaleźć 10 osób, do których już ktoś nie wysłał tego zaproszenia)

No to tak (kolejność mniej-więcej przypadkowa):

Po pierwsze: kawę rozpuszczalną z pełnym mlekiem i niewielką ilością cukru o każdej porze dnia i nocy: ożywia mnie, pobudza, pomaga myśleć, pozytywnie nastraja, pomaga przetrwać niedobory snu;

Po drugie: mojego synka - którego nie tylko jako matka kocham, ale po prostu bardzo bardzo lubię: to jak myśli, jak mówi, jak się zachowuje, jaki jest, to jak wygląda, jak pachnie, jak się porusza - pominąwszy krótkie okresy potworności, gdy tylko matczyna miłość i odpowiednie hormony pozwalają nam je przetrwać;

Po trzecie:  polski chleb, świeży, ale już ostudzony - z masłem i serem gouda;



Po czwarte: nieskazitelną czystość i idealny porządek - zaprowadzać i mieć;

Po piąte: internet, bez którego od dawna nie wyobrażam sobie życia - moja praca, mój relaks, moja czytelnia, moja skarbnica wiedzy, moje okno na świat, mój kontakt z ludźmi, moje przelewanie niekoniecznie mądrych myśli w słowa;

Po szóste: zapachy - mielonej i parzonej kawy, świeżej gazety, nowej książki, wypranej, wykrochmalonej i wyprasowanej pościeli koniecznie w jasnych kolorach, perfum issey-miyake, świeżego chleba, zapalanej zapałki ...;

Po siódme:  aranżacje wnętrz - podziwiać różne, inspirować się, uskuteczniać, planować: każda nawet minimalna zmiana czy ulepszenie/dopełnienie własnego otoczenia napawa mnie dziką radością i poczuciem świeżości, spokojem i poczuciem spełnienia - przynajmniej na chwilę;

Po ósme: szyć, fotografować i robić strony internetowe  - chociaż nie umiem, ale właśnie się uczę albo się nauczę albo bardzo chcę się nauczyć i podziwiam efekty pracy tych, którzy to umieją;

Po dziewiąte: ludzi, z którymi rozumiem się bez słów, a z którymi mogę pogadać o wszystkim albo bez skrępowania pomilczeć;

Po dziesiąte:  gdy pada deszcz (ale nie nieustannie) - mniej więcej tak jak u Staffa:
"O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny

I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno..."
... albo w dach - najbardziej lubię siedzieć w pokoju z poddaszowym sufitem (mam taki jeden) i słuchać tego dźwięku robiąc to, co robić lubię najbardziej jw. lub czytać lub oglądać - dobrą książkę, dobry film - ale nie zmieściłam już tego w liście 10 ulubionych, więc bezczelnie wciskam tutaj :-).

Do zabawy zapraszam (alfabetycznie):
Umm Latifę z Arabii Saudyjskiej


o ile i tych osób już ktoś do zabawy nie zaprosił...

27 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Oj, jakie jesteśmy podobne. Tylko Twojego syna nie znam. No i kawę pijam z mlekiem 2%, a posłodzoną solidnie. Reszta - identycznie. Od dawna czytuję Twój blog, jestem zakochana w lekkości i humorze Twojego słowa pisanego, a także w Twojej niemal męskiej logice (bez urazy dla Pań). Do ulubionych zapachów dodałabym jeszcze suszące się ciasto na tradycyjny makaron, oraz zapach powietrza (przynajmniej polskiego) tuż po burzy. Pozdrawiam, Ewelina.

Umm Hurajra pisze...

dziekuje za zaproszenie do gry :)
musz sie tylko zastanowic co napisze, i inchallah niedlugo na blogu pojawi sie odpowiedz :)

Mama Ammara pisze...

Ewelino, dziękuję za tak dużo miłych słów :-). Rzeczywiście - zapomniałam o zapachu powietrza po burzy - właśnie w Polsce :-). Pozdrawiam serdecznie!

Mama Ammara pisze...

Umm Hurajro - bardzo proszę i czekam na Twoją listę :-).

margarethe pisze...

Wiedziałam, że kawa będzie pierwsza;) Albo przynajmniej na jakimś wysokim miejscu.

Mama Ammara pisze...

Margarethe, no ba! :-))).

Marta-Kerry pisze...

witaj, trafiłam na twój blog łancuszkowo od bloga do bloga i jestem zachwycona twoja formą pisania, poczuciem humoru i informacjami, które tu znalazłam, szczególnie tych z pogranicza kulinariów, dlatego też bedę odwiedzać jak najczęściej. PS zostawiłam juz jeden komentarz i nie mam pojecia gdzie zniknął :-(

Mama Ammara pisze...

Marto-Kerry - witaj w moich progach :-). Dziękuję serdecznie za miłe słowa. Wygląda na to, że "zabawa w lubienie" przyczyniła się do odkrywania przez ludzi nowych blogów, czy się mylę? Ja dzięki łańcuszkowi tej zabawy - odkryłam ich właśnie kilka :-), a teraz mam zamiar przeczytać również Twój i pewnie zostawić tam po sobie jakiś ślad, żebyś wiedziała, że czytam :-).
Nie jest mój blog (i myśl moja) nadmiernie skierowany na kulinaria, ale akurat dzisiaj przygotowałam post o jednej jordańskiej potrawie! Zbieg okoliczności. Jednak nie wiem kiedy ją ugotuję, by móc ją pokazać. Postaram się jak najszybciej :-). Pozdrawiam serdecznie!

Katarzyna pisze...

Mniemam, że chodzi o przepyszną Nescafe ;)))
Większość punktów z listy "to lubię", jest mi również bardzo bliskich.

Pozdrawiam! :)

P.S. Zapach rozpalanych zapałek,mmm... uwielbiam ;)

Mama Ammara pisze...

Katarzyno, no oczywiście :-), że przepysznej Nescafe! W idealnych proporcjach kawy, mleka i cukru. Wielbię :-))). Pozdrawiam serdecznie!

Ps. Aha czyli to nie tylko ja mam to zapałkowe skrzywienie ... Uf uf :-)

zuzamoll pisze...

...najbardziej jestem ciekawa co napisze Latifa :)...moze latego, ze ja znam prawie:) osobiscie.....a Twoj opis bardzo interesujacy...szczegolnie punkt o czystosci i porzadku:)

Anonimowy pisze...

Dołączam ochoczo do osób chwalących Twój blog, lekkość pióra i cięty humor :) Aha, i nie zgadzam się z ostatnim zdaniem po piąte: "...moje przelewanie niekoniecznie mądrych myśli w słowa". Twoje myśli zawsze są bardzo mądre i nawet zwyczajne przemyślenia opisane tak, że chciałoby się czytać jeszcze i jeszcze... Już kiedyś napisałam tu podobny komentarz. Jestem cichą czytelniczką Twojego bloga i jestem z Ciebie, jako mojej rodaczki, dumna. Jordańczycy (przynajmniej niektórzy) mają wielką przyjemność z poznania takiej Polki. Jestem pewna, że przy Twojej umiejętności robienia czegoś z niczego, tematów nigdy Ci nie zabraknie. Serdecznie pozdrawiam :)
marta
Zapach powietrza po burzy, rzeczywiście jest w Polsce niepowtarzalny :)

Mama Ammara pisze...

Marto, lejesz miód na moje serce :-). Bardzo Ci dziękuję za tyle przemiłych słów. Jordańczycy jak sądzę myślą, że jestem lekko niestandardowa może stuknięta jak na kobietę w zasłonie na twarzy, ale mam z nimi swoją nić porozumienia, może również ze względu na swoją - jak na tutejsze realia - niestandardowość/stukniętość właśnie :-). A tymczasem szykuje się kolejna historia o niczym, którą pewnie sprzedam w stosownej dla siebie oprawie :-).
Pozdrawiam równie serdecznie. Jestem dumna, że mam tylu wspaniałych czytelników!

Mama Ammara pisze...

Zuzamoll-u :) Ciebie też wpisałam na listę zaproszonych, ale gdy zobaczyłam ile osób Cię zaprosiło przede mną - wycofałam się tylnym wyjściem :). Też jestem ciekawa "lubień" Umm Latify - niby się znamy od dawna, a jednak ... :). Ale wszystkich jestem ciekawa - każdego z innego powodu. No to wyłuszczyłam. Przepraszam za odpowiadanie nie po kolei, ale po komentarzu Marty, straciłam (ale bez paniki: nie dosłownie) - głowę :-).

hussan pisze...

hej, super zabawa i wiesz co po raz kolejny widzę, że mamy dużo wspólnego :-) próbowałam się do ciebie dobić przez maila ale coś mi nie wychodziło więc wstawiam swój komentarz... żebyś wiedziała, że też Ci kibicuję, czytuję itd... :-D

ściskam kochaniutka
d.
ps. jakbyś znalazła trochę wolnego czasu i chciała poczytać o naszej drodze do Maroka (takie tam różne myśli zaklęte w słowa) to zapraszam na www.naszemaroko.blogspot.com

Mama Ammara pisze...

Droga D.
rzeczywiście nie doszedł do mnie żaden mail od Ciebie :(. Dziękuję za znak życia tędy. Czy to znaczy, że jesteście już w Maroko??? Już linka otwarłam i przeczytam wszystko jak tylko znajdę kawałek wolnej chwili - lubię takie rzeczy czytać na jednym oddechu :). Ściskam mocno!

UMM LATIFA w Królestwie Saudów pisze...

Droga Mamo Ammara, melduję, iż z zadania się wywiązałam! CO LUBIĘ
Uścisk!

Mama Ammara pisze...

Umm Latifo Kochana, dziękuję Ci bardzo! :-). Zdjęcie plus lista wierszem - nie przestaniesz mnie zaskakiwać :)))).

Anonimowy pisze...

Mammo Ammara ... czytam Twojego bloga z racji lekkości pióra i przelewanych myśli. Twoje informacje sa dla mnie kopalnią wiedzy, której potrzebuję z racji związku z jordańczykiem. A tylko być i widzieć życie z zewnatrz to nie to samo co przyżywać życie. Dziekuję za to ....

ps. co do "lubień" dodałabym dodać zapach nowych książek /uwielbiam/, zawąchałabym się .... Twoja lista jest jak najbardziej adekwatna do moich "lubieńn" :-D.

Pozdrawiam serdecznie

Monika

A and Y Ikeda pisze...

Ser gouda juz od ponad roku za mna chodzi. I porzadny chleb tez. I maslo. Ja bym jeszcze ogorka kiszonego na wierzch wrzucila i bylabym w niebie.

Twojego bloga wlasnie odkrylam i bede wracac. :-)
Pozdrawiam!
Ania

Mama Ammara pisze...

Moniko, dziękuję za kolejne ciepłe słowa. Cieszę się, że blog dostarcza Ci informacji z pierwszej ręki :).
Pozdrawiam serdecznie!

Ps. zapach nowych książek wymieniłam w liście lubień :-).

Mama Ammara pisze...

A and Y :) dziękuję za komentarz. Dla mnie niebo to już nawet bez tego ogórka :-))). Miło mi bardzo, że chcesz wracać, a teraz idę odkrywać Twojego bloga :-))). W tamtych rejonach nigdy - nawet w sieci - nie bywałam!

Agata pisze...

Dawno mnie tu nie było (z powodu chwilowego braku Internetu), ale właśnie nadrobiłam wszystkie zaległości. Czytanie Twoich wpisów naprawdę poprawia nastrój i wywołuje uśmiech. Nawet dzisiaj, kiedy smucę się jutrzejszym wyjazdem z Polski. :)

Pozdrawiam serdecznie (wcinając, nomen-omen, kanapkę z polskiego chleba z serem gouda - serio! ;)).

Mama Ammara pisze...

Agato, jesteś kolejną osobą, która w tych dość paskudnych ostatnich dniach poprawia mi humor - czyli to działa w obie strony :-).
Z tą kanapką (zwaną też w moich stronach "kromką" :-)) świetna rzecz i też bym chętnie wcięła jedna, dwie a może cały bochenek kanapek z serem gouda! Życzę szczęśliwej podróży i szybkiej aklimatyzacji! :)))

Agata pisze...

A mi się zdaje, że my jesteśmy z tych samych stron. Tzn. coś mi świta, że pisałaś coś o Śląsku niegdyś... :) (jak nie to wybacz!) Tak więc, jadłam KROMKĘ z goudą, racja. :)

Mama Ammara pisze...

Agato, ależ tak jestem z pięknego Śląska, gdzie - gdy bywam - zajadam się głównie KROMKAMI z serem gouda :-)))).

Amisha pisze...

Zabawa przednia! Ja chyba tylko szyć nie lubię bo nie umiem... moja mama uczyła się kiedyś na krawcową i szyła sobie super ciuchy. A ja dwie lewe łapy do igły i nitki. Tak samo jak Ty lubię fotografować i deszcz w odpowiedniej dawce i okolicznościach.